czwartek, 16 lutego 2012

No więc na początku był chaos...

  ...nadal trwa, a na końcu.. hm.. to dopiero się okaże. Każdy chyba myśli czasem o tym co będzie... ja myślę za często, za dużo, zbyt czarno. Walka z tym jest syzyfową pracą. Ale gdyby nie ta walka to zanik uśmiechu i wszelkich przejawów radości gwarantowany. Spodziewałam się łatwiejszego życia ;).

     A więc cóż mogę rzec? Nie jestem poetką, felietonistką, sławną piosenkarką czy też aktorką. Jestem Pauliną Łucją Lidią.
   
     Chodząca nadwrażliwość i tchórz do potęgi entej... jak ja tego nie lubię, a muszę się do tego przyznać. Wierzcie mi staram się uciec od tych dziwnych nawyków, ale obrócić się w swej świadomości o 180 stopni to nie lada wyczyn. Zaczęłam od tej 'gorszej' strony, no tak... a z 'lepszej' widzę trochę romantyczności, marzeń, miłości do tańca i muzyki, kokosu i cynamonu. Najchętniej to bym całe życie zajadała się cukierkami pudrowymi, białą czekoladą i bananami na wymarzonym hamaku, na którym nigdy nie udało mi się jeszcze poleżeć. Ale i tak jestem prze szczęśliwa :)!
       Jest już późno, bardzo późno... ale nie chciałam bez słowa tutaj zamieszkać. Mam nadzieję, że te parę zdań starczy na wstępie,

Dobranoc, ktokolwiek czytał... Dobranoc, ktokolwiek wie...
      
Wstęp dalszy... nastąpi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz